Przygotowani do życia
Pożegnanie pierwszych absolwentów nastąpiło w roku szkolnym 1994-1995. Wbrew temu, co powszechnie mówiło się wówczas na mieście, że szkoła społeczna rozpieszcza, a nie uczy, wszyscy dostali się do najlepszych liceów w Szczecinie. Charakteryzowali się też czymś, co ich wyróżniało je pośród innych - nie bali się zadawać trudnych pytań, nawet tych, które wywoływały u nauczycieli zakłopotanie.
Po 15 latach można życie szkoły podsumować i ocenić, czy poszła w dobrą stronę. Zdaniem wielu osób zajmujących się zawodowo oświatą, takich szkół w Polsce przybywa, co jest dowodem na to, że jeżeli są chęci i odpowiedni ludzie, to można powoli zmieniać szkolną rzeczywistość.
- Każdy podmiot: rodzice, nauczyciele, dzieci mają tu wiele do powiedzenia, nie czuć pręgierza, a mimo to szkoła nie schodzi na manowce - zauważa Anna Parchimowicz, jedna z założycieli szkoły. - Ta wolność dana na początku jej istnienia nie okazała się zgubna ani niebezpieczna dla oświaty. Podjęli ją mądrzy i odpowiedni ludzie.
|